Ahadi ciągle myślał o Uru. Wreszcie podjął decyzję.
Poszedł do Uru i zapytał:
- Czy chcesz gdzieś ze mną pójść? Tylko ty, i ja.
- Dobrze, a gdzie pójdziemy?
- To niespodzianka.
Poszli na polanę, która nigdy nie przestała być piękna, nigdy nie przestały rosnąć kwiaty. A jeśli się pójdzie ścieszką, dotrze się do strumyczka. Mówią, że to strumyk miłości.
- Gdzie jesteśmy? - Zaciekawiła się Uru.
- Uru, to miejsce zostało zaplanowane.
- To znaczy?
- Chciałbym cię o coś zapytać.
- Tak?
-Kochasz mnie?
- Ahadi! Czekam od tygodnia żebyś mnie o to zapytał!
- Czyli tak?
- A czy ta odpowiedź brzmiała by inaczej? TAK!!
Obaj się kochali. A pod wieczór świerszcze zagrali im melodię do piosenki.
Kocham ją:
Ahadi ( w myślach ) : Nigdy nie czułem czegoś podobnego, dzisiaj już wiem! Ona to me przeznaczenie...
Uru ( w myślach ) : Wszystko takie piękne, a On kocha mnie, razem będzie dobrze! On to me przeznaczenie...
Razem: Kocham go. Kocham ją. Kocham go. Kocham ją.
Następnego dnia Ahadi ustalał datę ślubu, z pawianem - szamanem.
- Uru nasz ślub odbędzie się za dwa tygodnie! - Poinformował Ahadi.
- Świetnie - Ucieszyła się Uru. - Idę wszystkich zawiadomić! - I już jej nie było.