poniedziałek, 31 grudnia 2012

NOWY ROK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z okazji nadchodzącego roku 2013 życzę Wam dużo radości, szczęścia, miłości, samych pogodnych dni i wszystkiego co najlepsze!!!!!!!




wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 12 Narzeczony Zadery.


Kara wraz z Safadą zaniosły lwiątka na Lwią Skałę. Okazało się że dziecko Kala i Safady to lwiczka, a to Dahetiego i Kary to samiec. Nie było prezentacji, bo lwiątka nie pochodziły z królewskiego rodu. Niedługo po tym lwice poszły polować. Wśród nich była Zadera. Każda z lwic musiała iść poszukać zdobyczy. Zadera  nie szukała stada antylop ani zebr. Tylko poszła do hien. Tymczasem Głuchota natrafiła na jakiegoś lwa.
- Co jest? Kim jesteś?- Pytał lew.
- Chodź za mną! Wszystko Ci wyjaśnimy! - Krzyczała Głuchota.
I poszedł za nią.
- Co jest, Głuchota? - Pytały hieny.
- Znalazłam lwa!
- Czyli mnie, ale nadal nie wiem o co w tym chodzi. - Powiedział lew.
- Czy jesteś kawalerem? - Zapytała któraś z hien.
- Tak... A zresztą, co was to obchodzi? - Oburzył się lew.
- Bo znamy taką jedną lwicę, która szuka kandydata na męża.
-A! To już inna sprawa.- Lew natychmiast zmienił zdanie.
Lew sobie myślał: ,, Co ja wygaduję? Czego można się spodziewać po hienach?''.
Zadera już dotarła na Złą Ziemię. Hieny bez słów pokazały jej lwa.
- Oooo... Czy tacy przystojniacy mają prawo być kawalerami?- Zadera zaczęła rozmowę.
- Tak mają prawo..... Gdzie się ukrywałaś? Nie widziałem takiej piękności od paru lat!- Powiedział lew.
- Schlebiają mi twoje słowa..... Jak masz na imię?
- Ełaj.
- Wspaniale!
- Hieny, mogłybyście nas zostawić na osobności?
Wszystkie hieny poszły, oprócz Głuchoty.
- I tak chciałam pójść z tobą w inne miejsce. - Przyznała Zadera.
- Ok. Ale ta hiena na serio jest głucha?
- O tak. Niestety.
I poszli. Skierowali się do ogrodu pełnego kwiatów. I tam przeżywali najlepsze chwile ich życia.
Tymczasem na Lwiej Skale zaczęto się martwić brakiem obecności Zadery.
- Morze ją porwały hieny? - Martwił się Ahadi. Co jak co, ale lubił Zaderę.
- Spokojnie, nie długo wróci.- Uspokajała go Uru.
- Szukaliśmy wszędzie! - Powiedział Kal. - Ona musi być na...........
- Nawet nie mów tego słowa! - Wściekł się Ahadi. - Poczekajmy jeszcze.
- Nie byłeś dziś u Otta! Już się nauczył biegać, chodź to wcześniak! - Uru niepokoiła się o męża.
- Skarbie, kocham was, ale moje życie to nie tylko wy. Jestem  królem i muszę się troszczyć o wszystkie zwierzęta w moim stadzie!
- To zrozumiałe.
Tymczasem Zadera powiedziała Ełajowi, że powinien zostać na Złej Ziemi.  Lew się zgodził. Niedługo Zadera poszła do domu, czyli Lwiej Skale. Po drodze spotkała Dahetiego i karę.
- Martwiliśmy się! - Powiedziała Kara.
- Nic się nie stało!- Zawołała Zadera.
Wrócili na Lwią Skałę. Zadera poszła do jaskini. Ahadi chciał z nią porozmawiać, ale nie miał serca ją budzić.

niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 11 Wieść o nowych członkach stada.

Parę dni po ślubie.
- Kal, Daheti, widzieliście Safadę lub Karę?- Spytała ich Uru.
- Niestety, nie widzieliśmy ich. - Odpowiedział Daheti.
- Jak się obudziliśmy, to już ich nie było. - Dorzucił Kal.
- A ja je dzisiaj widziałem! - W rozmowę wtrącił się Tofo.
- Kiedy? - Spytał Kal.
- Dziś, bardzo wcześnie. W zasadzie to w nocy. Coś do siebie szepnęły, i wyszły. - Odpowiedział Tofo.
- To dobrze, już myślałem, że ktoś je zaatakował. - Ucieszył się Daheti.
- A wy spaliście jak susły! - Mówił Tofo. - A Uru! Uru to tak brzuchem do góry! A Ahadi chrapał. Tak, że zasnąć nie mogłem.
- To nie było miłe. - Powiedział Kal. - Co was śmieszy?!
Tofo, Uru i Daheti pękali ze śmiechu.
- Serio, co w tym zabawnego? - Dopytywał się Kal.
A ci jeszcze głośniej się śmiali.
- Hej! Obudziliście mnie z 87 porannej drzemki! - Zawołał Ahadi.
- Wybacz.
- Dobra, o co chodzi? - Zapytał Ahadi.
- Ja też chciałabym wiedzieć - Dołączyła Zadera.
- Nic. Kiedyś wam powiemy, ale teraz nam się nie chce. - Powiedział Tofo.
I wszyscy znów się śmiali. Z wyjątkiem Zadery. Lecz udawała że się śmieje, by mieć lepsze zaufanie do króla. Tymczasem hieny szukały tego lwa. Wśród nich była pewna głucha hiena o imieniu Głuchota. Ona też szukała tego lwa. Lecz niestety nie wiedziała jaki on ma być, więc porostu szła w kółko.
- Nie znajdziemy go! - Skarżyli się niektórzy. - Bolą nas łapy! Szukaliśmy go wszędzie! Nie chce nam się!
Zaś Zadera nie mogła się doczekać raportu.
3 tygodnie później............................
 - Witajcie! - Na Lwią Skałę przyszła Kara. - Chodźcie za mną! Musicie to zobaczyć!
- Hej! - Zatrzymał ją Daheti. - Gdzie jest Safada?!
- Chodźcie za mną, to zobaczycie!
 W niektórych głowach ( zwłaszcza Zadery ) Były myśli, że stało się coś złego. Więc wszyscy pobiegli za Karą. Okazało się, że w małej jaskini nie daleko Lwiej Skały leżała Safada a obok niej....... Dwa małe lwiątka!
- To  jasne jest nasze, Daheti. - Powiedziała Kara. - A to ciemne to Kala i Safady.
- Jakie piękne! wykrzyknęli samcy.
- jak mają na imię? - Zapytała Uru.
- Jeszcze nie wymyśliłyśmy. - Powiedziała Kara.
- Chciałyśmy to uzgodnić z mężami. - Powiedziała Safada.
- Na razie imiona nie są ważne - Powiedzieli nowi ojcowie.

środa, 6 czerwca 2012

Żarciki 2

To znowu ja, Otto. Teraz mnie często nie ma, ale za chwile będę. Zadera będzie próbowała mnie zabić, ale w tej chwili to nie jest ważne. Ważne są żarty, no nie?


Skaza gdy knuje swój plan. On jest na skale a hieny śpiewają na jego cześć.
Skaza: Nie długo moich wyznawców będzie więcej, niż odcinków mody na sukces!




Timon i Pumba jak odnajdują Simbę na pustyni.
Timon: Ale kiedyś urośnie!
Pumba: Może wejdzie na naszą stronę internetową?




Wieczór, gdy Mufasa chce porozmawiać z synem na temat jego wyprawy na cmentarzysko słoni.
Zazu: Chodź Nala. Simba, napisz testament póki czas. Tylko masz mi coś dać jasne?!




Troszkę później. 
Mufasa: Simba!
Lwiątko niechętnie podchodzi do ojca.
Mufasa: Simba, zawiodłem się na tobie.
Simba: Chyba już o tym mówiliśmy, podczas drogi.
Mufasa: Tak, ale jak mogłeś wszystko zwalić na Zazu?

Słuchajcie.

Pewnie myślicie że na tym blogu nie będzie zdjęć. Jeśli tak myślicie, to się mylicie. Będę je dawać jak się pojawią Taka i Mufasa. Ok? Bo teraz nie mogę znaleźć zdjęć ze współczesnymi bohaterami.  
Tutaj macie jedno takie zdjęcie. Podoba Wam się?

czwartek, 31 maja 2012

Rozdział 10 Interes z hienami

Kilka dni później był podwójny ślub. Wszyscy się cieszyli, tylko Zadera, nie chciała zostać starą panną, a ostatnim kawalerem na Lwiej Skale był Sel. Zadera nie lubiła Sela, lecz to był przyjaciel króla. Jakby zaczęła się mu opierać mogła by zostać wygnana. I chciała tego uniknąć. Już przez kilka dni się nad tym zastanawia, i postanowiła, że już może zostać starą panną, ale żeby miała dziecko. Więc gdy było wesele czmychnęła na Złą Ziemię. Nikt jej tam nie skrzywdził, bo zawsze lubiła hieny, a hieny lubiły ją.
- Zadera, Ahadi cię wygnał? - Zapytał ją Jehti ( czytaj dżehti )
- Nie, tylko tu przyszłam poprosić was o przysługę. - Odpowiedziała z chciwością w oczach.
- Jaką? Najpierw nam kazałaś zabić Uru, i przez to, nas wygnali. A nawet tego nie zrobiliśmy, tylko zabiłyśmy jej braciszka. Na serio, mogłaś nam powiedzieć jak ona wygląda! - Zaprotestowała Krini.
- Nie moja wina! Z resztą kazałam wam zbyt wiele. Teraz ona jest królową i ma bachora! - Krzyknęła Zadera
- To co chcesz? Żebyśmy się zakradli do Lwiej Skały i go zabili? - Powiedział Jechti.
- Nie! Nie dalibyście rady! Ahadi ma małą cierpliwość, i mógłby was pozabijać. Dlatego ja spróbuję.
- Ale może cię zabić! - Zauważyła Krini
- Jedyne czego chcecie, to zemsta, prawda?
- No tak!
- A zatem ja zabiję Otta, ale zanim to zrobię, chcę mieć choć jedno dziecko. - Uzgodniała z hienami Zadera. - A ostatni kawaler to Sel.
- Uuuu..... Sel.... Nie fajnie........ - Współczuły hieny.
- Właśnie! Dlatego znajdźcie mi jakiegoś faceta, co: ma dużą grzywę, nie jest biało-kakaowy, nie jest gruby, szybko biega, jest silny, jest cierpliwy , miły i nie beczy. - Rozkazała im Zadera.
- Uuuuuuuuu........... Trudno będzie znaleźć takiego maczo. Ale dobra, jest nas dużo i nie jesteśmy inteligentne. - Zgodziły się hieny.
I poszły. Zadera też już musiała iść bo jakby ktoś zauważył jej nieobecność na Lwiej Ziemi mogła by zostać oskarżona o zdradę, i wygnana. W tedy jej plany na zawsze ległyby w gruzach.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział 9 Wesołe wiadomości.

Gdy Ahadi spacerował po Lwiej Skale to spotkał Dahetiego, Kala, Safade i Karę.
- Wiesz co, Ahadi, - zaczął Daheti - ja i Kara postanowiliśmy za siebie wyjść.
- Ja i Safada też. - Powiedział Kal.
- Bardzo się cieszę z waszej decyzji. - Powiedział Ahadi.
- Jeszcze musimy ustalić to z Szamanem.- Powiedział Daheti.
- Żaden problem, chodźmy teraz! - Zawołała Safada.
- Racja, idziemy. - Powiedział Kal.
- Do zobaczenia! - Zawołał Ahadi.
I się rozeszli. Ahadi postanowił pójść do Uru i Otta.
- Cześć Uru. - Powiedział Ahadi.
- Witaj.-Odpowiedziała Uru.
- Co tam u Otta?
- Nic, Właśnie poszedł spać.
- Bo już zachodzi słońce.
- Tak, wiesz co, Ahadi?
- Co?
- Tak sobie myślę...... Czy będziemy mieć inne dzieci?
- Skarbie, oczywiście że tak. Niestety to nie taka prosta sprawa.
- Tak, ale razem na pewno sobie poradzimy. - Dokończyła Uru.
I resztę wieczoru spędzili na wpatrywaniu się w zachodzące słońce.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Żarciki 1

Cześć! Jestem Otto i pewnie mnie już znacie! Uwielbiam żartować z pewnych scen i zmieniać dialogi. To parę przekładów:

Król lew 2 : Czas Simby

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zira: Vitani! Teraz!
Vitani: Nie Matko! Kiara ma racje. Wstępuję do ruchu oporu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiara: Nie jestem tylko księżniczką, to jest jedna połowa mnie.
Pumba: O, a gdzie ta druga?
Kiara: Zmiotłeś ją przed chwilą tym swoim tłustym zadkiem.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Simba: Hej! Hej! A do kąt to się śpieszysz?
Kiara: Do kina, omówiłam się z chłopakiem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Simba: Po co tu wróciłeś?
Kovu: Po mojego misia.
Simba: Nie jesteś jednym z nas!
Kiara: Ojcze daj mu misia!
Simba: Cisza! Kiedyś mnie prosiłeś żebym cię osądził, a teraz wydam wyrok! Wygnanie!
Zwierzęta: Bez misia! Bez misia! Bez misia!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i jak wam się podobały żarty? He he. Mi bardzo. Dobra muszę wracać do domu, ale jeszcze będę. Oceniajcie żarty w komentarzach, Pa pa!

Rozdział 8 Prezentacja

Następnego dnia Ahadi i Uru wybierali imię i w końcu wybrali.
- Jest brązowy, odważny, Będzie miał na imię - Zaczął Ahadi.
- Otto - Dokończyła Uru.
Słońce wstawało, zwierzęta dążyły do Lwiej Skały, śpiewając wesołą piosenkę.
- Już czas - Zawiadomił Szaman. - Wybraliście imię?
- Tak - Odpowiedzieli jednogłośnie Ahadi i Uru - To będzie Otto.
- Piękne imię - Westchnął Szaman.
Szaman wziął Otta na ręce i zaniósł na szczyt.
- To Otto! Syn króla i królowej! Będzie wesołym i sprawiedliwym królem! - Wykrzykiwał dumnie Szaman.
- Gratulacje - Powiedział Sel.
- Kto to jest? - Zapytał Tofo.
- To jest mały książę, i zostanie królem - Wyjaśniła Uru.
- A będziemy mogli się z nim bawić? - Dopytywał Tofo.
- Jak będzie trochę większy. - Powiedział Ahadi.
- Dobrze. - Nie dyskutował Tofo - Będę czekał.

sobota, 21 stycznia 2012

Rozdział 7 Ślub cz. 2

Po paru godzinach Szaman pozwolił Ahadiemu odwiedzić Uru.
- Tylko pamiętaj, Ahadi - Ostrzegał Szaman - Nie możesz jej przemęczać.
- Co jej jest?
- To zwykła ciąża. Zemdlała, bo przeszła za szybko. Uważam że to będzie wcześniak.
- Dobrze. - powiedział Ahadi i poszedł do Uru, która leżała na liściach.
- Uru - Powiedział Ahadi.
- Cześć Ahadi.
- Uru będziemy mieć dziecko!
- Wiem, Szaman wszystko mi powiedział.
- To fajnie.
2 miesiące później. Uru zaczęła rodzić.
- Oddychaj! - Powiedział Szaman.
I po paru minutach przyszło na świat małe lwiątko.
- Jest takie jak ty, Uru. - Zauważył Ahadi.
Faktycznie, lwiątko było brązowe. Miało niebiesiutkie  oczy.
- Jak sądziłam, to wcześniak, urodził się po zaledwie 2 miesiącach i  ma otwarte ślepia. - Powiedział Szaman i z radością dodał -  W takim razie prezentacja jutro!
Wspaniała wiadomość!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Rozdział 6 Ślub cz. 1

Po paru dniach Ahadi i Uru mieli stać się małżeństwem. 6 rano, lew już nie spał. Ahadi poszedł nad wodopój, by się napić. I gdy tak pił myślał, czy robi dobrze, żeniąc się z Uru. Nagle coś na niego chlupnęło. To znowu była Uru.
- Uru! Chcesz żebym zawału dostał?! - Przestraszył się Ahadi.
- Jeśli życie byłoby piękne, to byś wrócił. - Powiedziała Uru.
- Chodź ze mną. - Powiedział Ahadi.
- Do kąt?
- Chodź to się przekonasz!
I doszli do polany, gdzie wiatr wiał spokojnie.
- To tutaj. - Rzekł Ahadi. - To tu przyszedłem na świat.
- Ooooo. Czego to mnie to pokazujesz?
- Bo moja mama przed śmiercią powiedziała mi, że mam pokazać to miejsce swojej wybrance. Jeśli tak zrobię, dopisze nam szczęście.
- Jak to miejsce się nazywa?
- Dolina Spokoju.
Byli tam do 8.
- Uru, pora wracać.
- A wrócimy tu?
- Kiedy tylko zechcesz.
A na Lwiej Skale.
- Panie! Dobrze że jesteś, przygotowania się same nie zrobią! Została nam godzina! - Mówił Zazu. Doradca króla.
O 9 Zaczął się ślub. Uru miała pięknego kwiatka za uchem. A Ahadi! W  pysku bukiet kwiatów.
Zaczęła się ceremonia.
- Czy ty, Uru, bierzesz tego lwa za męża? - Pyta Szaman.
- Tak, biorę.
- A czy ty, Ahadi, bierzesz tę lwicę za żonę?
- Tak, biorę!
- A więc, ogłaszam was mężem i żoną!
Wszyscy wiwatowali i się radowali.
Potem wszyscy poszli na polowanie. A potem, t co najlepsze, ucztowali!
Dochodziło południe. Gdy wszyscy się bawili, Uru nagle zemdlała.
- Uru. Uru! Kochanie! Niech ktoś wezwie lekarza! - Zawołał Ahadi.
Szybko Szaman wziął ją do swojego drzewa.                                                                                                            
- Uru! - Zatęsknił Ahadi.