Gdy Ahadi spacerował po Lwiej Skale to spotkał Dahetiego, Kala, Safade i Karę.
- Wiesz co, Ahadi, - zaczął Daheti - ja i Kara postanowiliśmy za siebie wyjść.
- Ja i Safada też. - Powiedział Kal.
- Bardzo się cieszę z waszej decyzji. - Powiedział Ahadi.
- Jeszcze musimy ustalić to z Szamanem.- Powiedział Daheti.
- Żaden problem, chodźmy teraz! - Zawołała Safada.
- Racja, idziemy. - Powiedział Kal.
- Do zobaczenia! - Zawołał Ahadi.
I się rozeszli. Ahadi postanowił pójść do Uru i Otta.
- Cześć Uru. - Powiedział Ahadi.
- Witaj.-Odpowiedziała Uru.
- Co tam u Otta?
- Nic, Właśnie poszedł spać.
- Bo już zachodzi słońce.
- Tak, wiesz co, Ahadi?
- Co?
- Tak sobie myślę...... Czy będziemy mieć inne dzieci?
- Skarbie, oczywiście że tak. Niestety to nie taka prosta sprawa.
- Tak, ale razem na pewno sobie poradzimy. - Dokończyła Uru.
I resztę wieczoru spędzili na wpatrywaniu się w zachodzące słońce.
Bardzo fajny blog pisz dalej masz ciekawe notatki a co do żarciku też jest fajny najlepszy jest z wygnaniem Kovu podoba mi się więc odwiedź mój blog jak będziesz miała czas pozdrawiam :) :P
OdpowiedzUsuń