czwartek, 28 lipca 2011

Rozdział 4 Wygnanie hien i powrót przyjaciela

Następnego dnia, Ahadi wezwał wszystkie hieny ze swojego królestwa do siebie.
-Które z was wczoraj rano było na granicach, i zaczepiły Uru? - Spytał Ahadi. Niechętnie przyznała się szóstka hien.
- A więc to wy? Przez pokolenia, królom nie podobały się hieny, i szukali powodu, by ich wygnać, a ja znalazłem ten powód! ODEJDŹCIE!!!
Hieny nie chciały odejść ale zostały zmuszone.
Parę tygodni później, do Ahadiego przyszedł jakiś lew. Trzymał w zębach małe lwiątko.
- Sel? To ty? - Ahadi pamiętał przyjaciela z dawnych lat, ale Sel trochę się zmienił.
- Tak, to ja. A to mój mały synek, Tofo. - Odpowiedział Sel.
- A gdzie jego matka?
- Rozszarpały ją hieny.
- Na granicach?
- Tak. Miesiąc temu.
Sel został przyjęty do stada. Tofo też.

środa, 27 lipca 2011

Rozdział 3 Miłość Uru i Ahadiego.

Miesiąc później. Ahadi myślał o królowej.
- Morze Zadera? – Pytał sam siebie. 
- Nie - Odpowiedział sam sobie - Ona jest samolubna. Hmm... A morze Safada? Nie! Ją chce Kal. Hmm.... O Karze to wole nie mówić, Ją chce Daheti. A morze Uru?! Tak! Ona Jest doskonała! - I pobiegł do niej.
- Uru! Jesteś tutaj? Nie spodziewałem się, że będziesz na granicy! Co się stało? 
( Uru płakała ) 
- Dziś rano, były tu hieny.
- To zrozumiałe one mają swój dom na Lwiej Ziemi.
- A ja też rano tu byłam. Z bratem na spacerze. Nagle hieny mnie zaczepiły i zaczęły bić. Taku mnie bronił. Hieny go rozszarpały. On odwrócił ich uwagę, a ja uciekłam.
Ahadi współczuł Uru, wiedział jak jest smutno, gdy ktoś odchodzi. Żeby ją pocieszyć, opowiedział jej jak zgięli jego rodzice.
- ... I wpadli do Wąwozu, i umarli. - Zakończył Ahadi.
I rozmawiali o różnych smutnych wydarzeniach. A w sercach czuli ogromną moc. To była miłość. Zakochali się w sobie, chcieli być ze sobą, na zawsze! Zakochani wrócili na Lwią Skałę.

Rozdział 2 Wyrok

Tydzień później. Czas na wyrok Ahadiego. Wszyscy zebrali się u stóp Lwiej Skały, by usłyszeć decyzję króla.
- Uru, chcesz należeć do stada?- Zaczął Ahadi.
- Tak- Odpowiedziała lwica.
- Teraz wydam wyrok!
Były głosy: Tak, tak, tak, nie.
- Zostajesz! - dokończył Ahadi.
Wszyscy się radowali! Do białego rana.....

wtorek, 26 lipca 2011

Rozdział 1 Ahadi poznaje Uru

Na sawannie był piękny dzień. Wesoły król Lwiej Ziemi, Ahadi, poszedł do wodopaju, by się napić. Nagle, coś chlupnęło i oblało Ahadiego. Był mokry do suchej nitki!
- Co to? Kto to? - Przestraszył się król - Gdzie kolwiek jesteś, wychodź!
- Nie musisz krzyczeć.
- Kim ty jesteś?
I przed lwem, pojawiła się piękna, młoda lwica. Ona nie była w stadzie Ahadiego.
- Jestem Uru. - Odezwała się lwica.
- Czy jesteś, ja tylko głośno wyślę, ze Złej Ziemi? - Zapytał Ahadi.
- Tak. Ale mnie już tam nie chcą. Więc przyszłam tu.
- Chcesz nalerzeć do mojego stada?
- Tak, a mogę?
- Oczywiście!
I poszli na Lwią Skałę. Po drodze oczywiście rozmawiali, o różnych sprawach.
- Witajcie! - Ahadi powitał się z lwicami.
- Cześć! - Odpowiedziały mu lwice.
Ahadi był samotnym królem objął władzę, ze względu na śmierć rodziców.
- Kto to jest? - Pytały lwice.
- To jest Uru - Otpowiedział im lew.
- Ze Złej Ziemi? - pojawił się Kal.
- Tak. - Odpowiedział mu Ahadi.
- A umie polować? - Wtrącił się Daheti.
- Tak, umiem - Odpowiedziała Uru.
Całe dnie mieszkańcy Lwiej Ziemi poznawali Uru.